Być może dzisiejszy post będzie dla Was niewielkim zaskoczeniem. Do tej pory na stronie pojawiały się wpisy mówiące głównie o poradach stylizacyjnych, modnych kolorach i fasonach oraz ciekawych książkach. Oczywiście nadal tak pozostanie, ponieważ na wspomnianej tematyce opiera się cała koncepcja tego bloga. Postanowiłam jednak stworzyć cykl postów „Modnym szlakiem”, w którym napiszę kilka słów o sobie – o tym co lubię w modzie, co mnie inspiruje, jak interpretuję bieżące trendy, jakie marki darzę szczególną sympatią. Dlaczego? Ponieważ moja marka osobista, moja firma to tak naprawdę ja sama. Zwyczajnie chciałabym, żebyście trochę lepiej mnie poznali. Co więcej zdaję sobie sprawę, że indywidualny gust oraz charakter stylisty stanowi ważny wyznacznik  dla jego potencjalnego klienta.

Jest to pierwszy post z cyklu, dlatego dziś będzie trochę teorii celem krótkiego wprowadzenia. Swój obecny styl oraz podejście do mody buduję w oparciu o sprecyzowane wytyczne, które również Wam przedstawię w dalszej części tekstu.

Jaki jest mój styl?

Bardzo różnorodny, ale jednocześnie uporządkowany. Lubię mieszać nowinki modowe z tym, co już mam w swojej szafie, jednak nie podążam ślepo za trendami, i często podchodzę do nich krytycznie. Uwielbiam łączyć współczesne ubrania z perełkami retro i vintage. Mam prawdziwe szczęście, ponieważ moja mama oraz babcia zachowały wiele elementów swojej garderoby w świetnym stanie, więc obecnie ja także mogę się nimi cieszyć.

Co jest dla mnie najważniejsze?

Na początku wspomniałam o konkretnych wytycznych warunkujących mój styl.  W dużym skrócie, główne zasady, którymi się kieruję to:

  • unikalność – bardzo lubię rzeczy niepowtarzalne lub rzadko spotykane, wysoko sobie cenię wszelką możliwość personalizacji produktu oraz szycie na miarę.
  • jakość i wygoda – jestem wielką fanką idei slow fashion, dlatego staram się ją sukcesywnie wprowadzać w życie. Ograniczam się, wolę poczekać i kupić jedną rzecz, ale za to w stu procentach spełniającą moje oczekiwania.
  • kobiecość – moja ulubiona epoka to lata 50-te XX wieku. Kobiety wyglądały wtedy elegancko, pięknie i pociągająco, bez wulgarności czy epatowania nagością. Podczas komponowania stylizacji bardzo często sięgam do zdjęć i filmów z tamtego okresu.
  • kolor – nie boję się kontrastów i wyrazistych barw (wiem, że po załączonych zdjęciach akurat tego nie widać). Uwielbiam czerwień, fuksję, fiolet, błękit, ciemną zieleń oraz śnieżną biel.
  • różnorodność inspiracji – nie lubię zamykać się ramach konkretnego stylu, jak np. boho czy retro. Lubię jednego dnia założyć trampki i spodnie typu boyfriend, natomiast drugiego kozaki z frędzlami i kapelusz… a trzeciego wymieszać to wszystko razem 😀

W kolejnych wpisach obiecuję rozwinąć temat i pokazać Wam, jak powyższe złożenia staram się realizować w praktyce. Zestaw, który widzicie na zdjęciach jest jednym z moich ulubionych podczas upalnych dni. Biała plisowana sukienka (uwielbiam plisy!) jest bardzo przewiewna, i kiedy ją zakładam, upał nie doskwiera mi nawet w najmniejszym stopniu. Buty to efekt kilkuletnich poszukiwań mokasynów idealnych – klasycznych w formie, skórzanych, granatowych, i (co najważniejsze) wygodnych! Koszyk w ostatnim czasie jest moim ulubionym dodatkiem, noszę go dosłownie dzień w dzień. Nie dość, że wpisuje się w obecne trendy, to dodatkowo pasuje do większości letnich stylizacji. Biało-granatową kolorystyką całości oraz detalem na bransoletce (kotwicą) chciałam delikatnie nawiązać do stylu marynarskiego.

Zastanawiam się, czy Wy uważacie swój styl za spójny? Czy w ogóle do tego dążycie? Czy posiadacie jakieś własne wytyczne dotyczące kompletowania garderoby?

Zdjęcia będące ilustracją dzisiejszego posta powstały, gdy razem z mężem i synkiem wybraliśmy się na zwiedzanie malutkiego podgórskiego kościoła św. Benedykta. Normalnie kościół jest zamknięty dla zwiedzających, ale w wakacyjne weekendy o określonej porze można go zobaczyć z przewodnikiem. Tego dnia poszliśmy również do parku Bednarskiego, i trafiliśmy na plenerowy piknik rodzinny. Oczywiście nie mogliśmy odmówić sobie przyjemności zjedzenia pysznych naleśników 😉

Udostępnij:
Autor: Diana Bryg-Opido

Jestem osobistą stylistką, doradcą wizerunkowym oraz personal shopperem. Pracuję przy sesjach zdjęciowych, a także prowadzę szkolenia i warsztaty z dziedziny kreowania wizerunku, etykiety, dress-code i slow fashion.